Parkiety drewniane

Piątek trzynastego na bardzo długo zapadnie mi w pamięci. Najpierw zaczęło się przy śniadaniu. Przypalone mleko, potem oblanie się na szczęście niegorącą herbatą- dodam, że była to moja ulubiona bluzeczka- już nie jest, bo plama została. Droga na uczelnię była bez żadnych przygód i bezpiecznie udało mi się dojechać. Kiedy poszłam na zajęcia- okazało się, że pierwsze zostały odwołane, bo nasz doktorant się rozchorował. No z jednej strony szczęście, ale ponad dwie godziny wolnego- więc czas na relax. Może mały shopping? A w sumie czemu nie? Może znajdę sobie jakąś ładną bluzeczkę, która stanie się moją ulubioną. Mimo tłumów w galerii, zakupy się udały. Nie skończyło się tylko na bluzeczce… Trochę kasy z portfela ubyło. Dzień na uczelni minął szybko i już bez żadnych ekscesów. Szczęśliwa, że już tego dnia nic złego mnie nie spotka, otwieram drzwi i nagle czuję wodę pod stopami. No pięknie nasz parkiet drewniany cały popękany. Prawie wszystkie deski podłogowe powychodziły. Pewnie gdyby założone były parkiety drewniane, nawet w przypadku zalania nie byłoby tak źle.

Incoming search terms for the article:

Comments are closed